Jestem singielką i mi z tym dobrze!

Jestem singielką już od wielu lat i… dobrze mi z tym.

Naprawdę od wielu lat, gdyż ostatniego chłopaka miałam w liceum i to tylko na dwa tygodnie… Teraz skończyłam studia i podjęłam pracę. No parę lat minęło.

Znajomi i rodzina się martwią, ciągle pytają się mnie czy kogoś nie poznałam, czy nie chodzę na randki itp. Na imprezie każdy próbuje mnie zeswatać, zawsze znajdą sobie jakiegoś kandydata, który „na pewno będzie dla mnie idealny”. Robi się to nudne i trochę irytujące, bo wcale się o to nie proszę. Nie powiedziałabym, że czuję się jakoś specjalnie samotna, czuję się po prostu normalnie. Mam swoje poukładane życie, którego to ja jestem królową i dobrze się z tym czuję. Chodzę do pracy, jem posiłki wtedy kiedy chcę i jakie chcę, sprzątam albo nie sprzątam. Gdy mam ochotę wyjść z domu to wychodzę i też z kim chcę i o której chcę. Nie potrzebuję się ograniczać byciem z kimś i tym samym się unieszczęśliwiać. Sama już nie wiem czy w ogóle mogłabym się przyzwyczaić do bycia z kimś cały czas. 

To nie jest tak, że jakoś specjalnie odganiam tych facetów od siebie. Uważam, że jestem dosyć atrakcyjną kobietą, więc jakby na powodzenie nie narzekam. Przez te kilka lat umawiałam się z paroma chłopakami, nawet fajnymi, jednak nigdy nie przeradzało się w to coś większego. Byli po prostu w porządku. Kontakty seksualne też niejakie miewałam.

Sama nie wiem jak mam się z tym czuć. W zasadzie mi to w zupełności odpowiada, żyję na swój sposób, jednak bliscy nie dają mi spokoju. Zachowują się tak jakby bycie samotnym było jakąś chorobą. Zaczynam sie zastanawiać czy może rzeczywiście ze mną jest coś nie tak? W zasadzie kiedyś marzyłam o tym, aby mieć rodzinę, jednak teraz tego nie widzę i nie jestem w stanie wyobrazić sobie w moim świecie mężczyzny i dzieci. Człowiek chyba może mieć prawo do zmiany zdania z latami?

Dodaj komentarz
2 Odpowiedź(i)

Cześć panna! 

Nie bierz do siebie tak bardzo zachowania bliskich. Spróbuj popatrzeć z ich strony – oni zwyczajnie się mogą o ciebie martwić. Może spróbuj im wyjaśnić, że to w jaki sposób żyjesz jest twoim wyborem i że jesteś z tego powodu szczęśliwa? Wiem, że może nie wszyscy to zrozumieją, ale chociaż będą znali twój punkt widzenia i może troszeczkę wyluzują. Po co masz szukać partnera (albo co gorsza oni ci mają szukać partnera) na siłę. Powiedziałaś, że nie jesteś jakąś samotniczką, a najwyraźniej oznacza to, że po prostu jeszcze nie natrafiłaś na tego jedynego białego księcia na pięknym koniu : )

Odpowiedział w Sierpień 29, 2016.
Dodaj komentarz

Czy ty się przypadkiem nie boisz bycia w związku? Nie obraź się, ale mi to wygląda tak jakbyś umawiała się z tymi kolesiami tylko dla zaspokojenia swojego sumienia, albo żeby rodzina przestała ci gadać nad głową. Martwisz się, że ktoś złamie ci serce, albo co gorsza przyjdzie a potem zostawi po sobie większą pustkę niż ta dotychczasowa? Nie wierzę, że nie czujesz się wcale samotna. Aż tak mocno zranił cię ten ostatni koleś z którym byłaś w liceum?

Odpowiedział w Sierpień 29, 2016.
Dodaj komentarz

Twoja odpowiedź

Zamieszczając odpowiedź zgadzasz się z polityką prywatności i warunkami użytkowania.